piątek, 7 czerwca 2013

106. Rewitalizacja deski

            W końcu jestem i mam zamiar dalej prężnie dodawać posty. Troszkę mi zeszło zanim usiadłam do komputera i wreszcie coś naskrobałam. Ale nie myślcie sobie że przez ten czas nie robiłam nic twórczego?! Kosiłam trawnik, dosadzałam trawę (bo jakieś gołe placki sie porobiły) pielęgnowałam swój mały ogródeczek, trochę podróżowałam (bo weekend długi był przecież) zagościłam nawet u chirurga, więc pozowanie z ubraniami mogło by szokować ze względu na ilość białego lepca na ciele (Nie wymagam plasterków z Myszką Miki ale że też nie mają jakiegoś beżowego). Szybko się goję, więc niedługo będę mogła z dumą prezentować uszyte rzeczy. 
            Dzisiaj zaczynam delikatnie, bo od nowego wyglądu deski do prasowania. Stara, służyła nam naprawdę długo ale poplamiona, przypalona (zdarzyło mi się kilka razy zapomnieć podnieść żelazka ) nie wyglądała zbyt atrakcyjnie. Szczerze powiedziawszy prasując śnieżno-białe rzeczy bałam się czy się nie ubrudzą :D Może aż tak tego nie widać na zdjęciach, ale wiecie, nie ma się czym chwalić. Nowy pokrowiec szyłam oczywiście z Kotą bo na zewnątrz się oczywiście nie wybierała, gdzie niby na taką wilgoć i blotko? Możecie zaobserwować jaka jest jej reakcja gdy nie poświęca się jej zbyt dużo uwagi...stara się być wtedy bardzo zauważalna!
           A jak wyglądają Wasze deski do prasowania? Też mocno wysłużone? Wystarczy tylko kawałek mocnego materiału, sznurek, maszyna i odrobinę chęci! 
          No tak, i zdjęcia, szału nie robią, bo na taką ilość światła to można spać a nie zdjęcia robić! 



           

Z resztek wycięłam kształt deski z około 20 cm zapasem na podwinięcie oraz na tyle duży żeby po zawiązaniu sznurka materiał zawinął się pod spód. 

Docięłam cienką gąbkę (odporną na ciepło, pozostałość po wcześniejszej desce, która się połamała)

ooo...sznureczki! 

Przez tunelik przeciągamy mocny sznurek za pomocą agrafki.


Po mocnym zaciągnięciu i zawiązaniu sznurka, wygląda prawie jak nówka!







8 komentarzy:

  1. Spadasz mi z nieba, właśnie też się za swoją muszę zabrać, bo gąbka jest tak cieniutka, że jak prasuję, to czuję jakbym po metalowej ramie tylko szurała i koniecznie muszę to zmienić. Też mam takich pomocników i tak lubią mi na niej spać, że mam już na nią dwa pokrowce:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha..przynajmniej im ciepło w łapki. Wiedzą futrzaki co dobre ;)

      Usuń
  2. Zrobiłaś coś, na co ja od pół roku co najmniej nie mogę się zdobyć:) Ładnie odnowiłaś deskę:))

    OdpowiedzUsuń
  3. świetnie wyszło, och mojej desce też by się przydało trochę dopieszczenia ale nie mam takiej gąbki ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. musisz dopaść jakąś starą deskę dopaść albo wziąć ze starej ;)

      Usuń
  4. Kitek to on czy ona? Fajny jest. Ja mam dwa, szatany z piekła rodem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje futro jest kocicą i również z piekła rodem :)

      Usuń

Dziękuję za komentarz;)

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.